Technika WILD

WILD (Wake Induced Lucid Dream) – bezpośrednie wejście do snu bez utraty świadomości. Technika ma na celu przełamanie nawyku nieświadomego zasypiania. Przy korzystaniu z techniki można doświadczyć paraliżu sennego i hipnagog.

 

Hej! Będzie to opis tego jak to u mnie przebiega i co ja robiłem ponieważ nie praktykuje tej techniki – uważam ją za bezsensowną, głupią i marnującą czas. Kroki, które trzeba podjąć =/= efektom. Znam inne proste i potężne techniki, które są bardzo proste i dają mi 2-3 ld KAŻDEJ nocy i działają na większość osób aniżeli WILD, który u każdego działa inaczej. Jednym WILD uda się za pierwszym razem a innym nie uda się po miesiącu prób.

 

Jak ja to robiłem? 

 

Siedziałem do późnych nocnych godzin mimo ochot spania. Ta chęć położenia się spać tak naprawdę dość szybko u mnie mijała. Kładłem się spać a w zasadzie po prostu układałem się do snu bo noce spędzałem na przeglądaniu telefonu nie gdy już naprawdę byłem zmęczony a w tedy gdy za oknem robiło się jasno. Plus minus biorąc obecny stan godzina 5.

 

Układałem się WYGODNIE a nie w upośledzonych pozycjach, w których to ma nam być niewygodnie i bez stosowana żadnych kotwic. Sen ma być przede wszystkim przyjemny a świadomy sen ma być czymś co osiągamy łatwo, przyjemnie i chętnie. W tedy nasz mózg sam będzie chciał tego stanu. Uważam że WILD utrudnia osiąganie świadomych snów.

 

Tak to prawda, że przy WILDzie bezpośrednio przechodzimy do snu. Ale co z nocami gdy nie robisz WILDa? Oh czyżby nie było świadomych snów lub osiąganie ich było utrudnione i nie masz spontanicznych LD? Hmmm może dlatego, że nasz umysł koduje LD jako nagrodę za trud jaki wcześniej włożymy.

 

Kładziesz się wygodnie spać nie myśląc o niczym? Czyli tej nocy nie chcesz mieć świadomego snu. Takie rozumowanie będzie mieć większość mózgów. Dlaczego? A no dlatego, że WILD przede wszystkim wiąże się z paraliżem sennym i hipnagogami. Nie mówię, że każdy taki stan musi być nieprzyjemny ale po co sobie utrudniać skoro są inne skuteczniejsze metody? Często dobry udany WILD nie uda się bez kotwicy większości osób a kotwice w postaci skupianiu się na oddechu u nich nie działają. Natomiast kotwice w postaci podkładania czegoś pod plecy czy też, np. wkładania ręki pod plecy dają większości lepsze efekty ale są nie wygodne.

 

Zamykałem oczy nie zwracając uwagi na to czy o czymś myślę czy nie. Skupiałem swoją uwagę patrząc w ciemność, którą mamy przed oczami. Robiłem to w taki sposób, że zamykałem powieki ale oczami patrzyłem tak jakbym nadal miał je otwarte. Po kilku minutach takiego leżenia przechodziłem do stanu, w którym moje oczy poruszały się z zawrotną prędkością w prawo i lewo cały czas pozostając przy tym świadomym. W tedy skupiałem się jak tylko mogłem na tym co widzę w taki sposób jakbym robił przy tym zeza ale w taki sposób, że moje oczy po otwarciu patrzyły by się w punkt między brwiami.

Po kilkunastu sekundach takiego skupiania i patrzenia pojawiało się u mnie uczucie, jakbym zaczynało mnie wciągać z każdą sekundą coraz bardziej. Gdy już czułem się zassany w taki sposób jakbym właśnie odbywał podróż statkiem kosmicznym, ruch oczu po chwili przestawał. Ta da po otworzeniu oczu byłem nadal na łóżku ale już w sennym świecie. Sen był dobrze dostrojony i przede wszystkim, kontrolowanie czegokolwiek w takim śnie przychodziło o wiele prościej i mogłem robić więcej.

 

Było przejście do snu bez utraty świadomości? Było. Był WILD? Był.

 

Dlaczego nie stosuje nadal tej metody u siebie? Jej minusem było to, że dawała mi tylko jeden świadomy sen, który też nie był jakoś mega długi.

Ode mnie to tyle miłych snów.

Arkadiusz Lewandowski.

0 Udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *